Złupiwszy, niesie z sobą po polach przestronych;
Niesie, a wkoło niemi karmi świat wysoki,
Ostatnie do samych sfer przechodząc obłoki.
W śrzodku łąki jest pałac, pyszno budowany,
Jaśniejszy, niż słoneczny ogień nieścierpiany;
Nie może wzrok śmiertelny znieść blasku przykrego,
Daleko promieniami strzela wkoło niego.
51
Przecię mężny grof wodze213 ku niemu prostuje,
Niezmiernej szerokości jego się dziwuje.