68
Cztery konie płomiennej barwy do dziwnego
Święty ewangelista zaprzągł jarzma swego;
Potem usiadł z Astolfem i lec221 w rece swoje
Wziąwszy, opuszcza rajskie szczęśliwe pokoje.
Pod obłoki się udał, ku niebu kieruje
Żartki bieg, ledwie rączych woźników wstrzymuje.
Lecą, jak wpadły w ogień wieczny, który gwałtem
Ustępuje się, żadnem nie szkodząc jem kształtem.