Bo skoro na brzeg wiru przyszedł czarnawego
Szczodry starzec, podołek239 rozpuszczał swojego
Płaszcza i w mętną wodę słowa wydrożone
Dobrowolnie upuszczał w brody nieprzebrnione.
Ginie bez liczby imion, piasek ich pożera,
Z któremi żywa pamięć zarazem umiera;
Ledwo ze sta tysięcy, co dna dosięgają
Samego, kilka liter po wierzchu pływają.
12
Wzdłuż i wszerz rzeki wielkiej sępów gwałt240 latało,