35

Przyjechawszy do zamku, idzie w swe pokoje,

Porzuca się na łóżko, nie zdymuje zbroje,

Na dół źrzenice trzyma, ażeby ciężkiego

Wzdychania nie słyszano, usta do miękkiego

Posłania jak najbarziej przyciska, więc w głowie

Powieść Gaszkończykowę powtarza po słowie;

A nie mogąc dłużej znieść, aby nie gadała,

Nieszczęsna znowu w ten kształt skargi zaczynała:

36