Do tego jasną zbroją wszystek beł okryty,
Miecz hiszpański u boku wisiał jadowity.
Wsiadł na koń, wziął kopią; młodzi, starzy, mali
Szli na mur, aby na bój straszliwy patrzali.
66
Skoczą żartko do siebie, lecz z siodła swojego
Serpentyn zaraz wypadł od grotu złotego;
Koń do miasta obraca nogi nieleniwe,
Tak rączo, jakby skrzydła u nich miał pierzchliwe.
Ale go Bradamanta dobra zatrzymała