Której męstwu żadna moc porównać nie miała.
Bradamanta się piękna pilno przypatruje,
Lecz poznawszy, iż nie jest ten, co go miłuje,
Zaraz pyta o imię i słyszy chudzina,
Iż stąd przykrych jej żalów urosła przyczyna,
19
Poznawa dziewkę, co ją, jak ona wierzyła,
W miłości niecierpliwej chytrze podchodziła.
Z oczu jej płomień leci, tak ją serce boli,
Iż umrzeć, niż nie mścić się krzywdy jawnej, woli.