Najostrzejszej dobywa swej szable od boka.

Krzyczy druga: »Co czynisz? Stój! Darmo szermujesz

»Więźniem mojem jesteś już, tem się nie ratujesz.

21

»Bo choć zwykłej zażywam z inszemi ludzkości,

»Z tobą nie chcę: twoje mię odwodzą hardości

»I grube obyczaje, com o nich słychała

»Częstokroć, pókim sama ciebie nie poznała«.

Na te słowa Marfiza jady szalonemi

Gore, ząb o ząb zgrzyta; tak nieściągnionemi