Drzewo trzyma w bok prawy trochę nachylone,

Aby ludzkością jady zgasić mógł wzniecone.

I wskurał, bo jej serce i umysł wspaniały

Nie mógł natrzeć na tego, co się zdał nieśmiały

Jako blizko przybiegła, pojrzy łagodnemi

Oczyma i już nie chce widzieć go na ziemi.

38

Tak drzewa obie skutku nie wzięły żadnego.

I słusznie, bo już miłość, używszy małego

Dzieciny, słodkiem piersi ich poprzebijała