Potomstwo, Marfizę w tarcz niedaleko szyje

Grożnem drzewem w zapędzie mocno uderzyła;

Ta lecąc w znak, na ziemię szyszakiem trafiła,

I co się chce poprawić, siodła pragnąc swego

Dopaść, znowu upada z razu okrutnego.

Jasnem hełmem rysuje w piasku, a swojemu

Nie może prędko pomódz spadnieniu ciężkiemu.

47

Amonowa zaś córa, co już umyśliła

Sama umrzeć, byle wprzód Marfizę zabiła,