Raz mu dała, gdzie karku obojczyk przypięty

Strzegł pilno; ten tarcz rączo wznosi dla obrony,

Na którą miecz haniebnie spada wyniesiony.

W prawdzieć orła, który beł w pośrzodku nie psuje,

Bo uczarowana stal moc mu odejmuje;

Ale ramię tak tłucze, iż gdyby nie zbroja,

Upadłaby, Rugierze, z niem i ręka twoja.

57

A stamtąd pewnieby się i głowie dostało:

Tak ciąć surowej dziewce w ten czas się udało.