»A jako Bóg chciał, co strzegł żywota waszego,

»Ja trafunkiem do miejsca przyszedłem onego.

62

»I pozbierawszy z żalem lichej drewna fusty,

»Dałem jej pogrzeb, jaki kraj pozwolił pusty.

»Was w suknią uwinione biorę i i krok spory

»Czyniąc, niosę zarazem na Kareńskie góry.

»I kiedy ciałka kąpię biedne, z najbliższego

»Lwica lasku wypadła od płodu swojego;

»Ta dwadzieścia miesięcy swojemi piersiami