I nie czekając prośby panny utrapionej,

Biorą drogę, kwapiąc się, ku fortecy onej.

31

Lecz wprzód zelżonem gościom, których żałowały,

Zdjąwszy zwierzchnie odzienie z siebie, darowały,

Żalem ujęte, słuszną wzbudzone ludzkością,

Nie chcąc, aby błyskały więcej swą nagością.

Bradamanta, postrzegszy barzo zmordowaną

Ulanią, łaskę jej czyni niezrównaną:

Na konia za się bierze; Marfiza zaś drugą,