I z najwyszszego ganku każe, aby skoczył.
Ten, ledwie spadł, haniebnie krwią swą ziemię zbroczył.
Ale już o niej dosyć; o tych, co się śpieszą
Do Arie, wiersze moje coś nowego wniesą.
119
Cały ten dzień i cztery godziny drugiego
Jechali do gościńca śpieszno dwoistego:
Jeden w obozy nasze drogę ukazował,
Drugi ścieszkę do morza ku Arii prostował.
Zsiadszy kochana para, gdy nie ma przekazy397,