Wychodzą i gdzie widzą rot gęściejsze szyki,

Aż w pół obozu właśnie zoczyli z daleka

Z najokrutniejszem kijem nagiego człowieka.

37

Szermował niem z obu rącz, a jeśli którego

Dosiągł z blizka, wnet duszę wystraszył z biednego.

Co raz jednem mniej, kędy swe kroki prostuje,

Już za niem więcej, niż, sto, trupów się najduje.

Wszystkich trwoga objęła, co żywo się boi,

Nikt nie natrze, od strachu wstyd zwyciężon stoi.