Roztrąciwszy hełm z tarczą, wylałby mózg z głowy.

49

Skruszył jednak tarcz w niwecz, a w łeb tak uderzył,

Że Dudon na ziemię padł i sobą ją zmierzył.

W ten czas dobywszy szable od boku swojego,

Sansonet uciął kija dwa łokcia krwawego.

Zaczem śmielszy Brandymart porwał go dużemi459

Rękoma, pragnąc z tyłu rozciągnąć na ziemi.

Pomaga Astolf dobry, nogi obejmuje

I którąkolwiek podnieść wzgórę usiłuje.