I by beł hełmu nie miał najdoskonalszego,

Nie wstałby już beł, nie wstał od razu dużego460;

Bo i tak zapomniał się ani zbytnie głosy

Otrzeźwiły go, które szły z hukiem w niebiosy.

Tem czasem Dudon, Astolf wraz obadwaj wstali

I Brandymarta swego znowu ratowali.

Przypada i Sansonet, co piękny raz sprawił,

Gdy najostrzejszą szablą kija grabię zbawił.

52

Skoczy do Brandymarta Dudon w tył śmiałego