Potem rzeczy mizerną postać obaczywszy,

A Sobrynowi swemu tylko się zwierzywszy,

Przesiadł się, troską zjęty, dziwnie skłopotany,

Gdzie skarby i Bryljador jego beł kochany.

Tak cichuchno na małej, lecz sposobnej łodzi,

Zostawiwszy nieszczęsne swe ludzie, uchodzi;

Którem woda, płomienie, szabla dokuczała,

A śmierć w trojakiej męce jeden żywot brała.

9

Ucieka król, a mając przy sobie Sobryna,