Wszyscy prócz Brandymarta w przekopy wpadają

I haniebne stłuczenia z miejsc wysokich mają.

25

Nie tracąc serca, oślep zaczętej dowodzi

Przewagi i już murów wysokich dochodzi.

Proszą, wołają wszyscy, aby opuszczony

Od swych, na zad obrócił krok swój ukwapiony.

Nie słucha ten, straszliwą twarz, oczy gniewliwe

W miasto niósł: w Maurach wnętrza topnieją lękliwe,

I z muru na trzydzieści łokci wysokiego