Na nowinę nieszczęsną zarazem pobladli,
Chcąc go ratować prędko, jak piorun, wypadli;
Drabiny co najwyszsze do muru stawiają,
A tarcze nad głowami złożone trzymają.
I już się ku wysokiej podemknęli ścienie;
Nie trwożą ich pociski, oszczepy, kamienie,
Nienasyconą chciwość mordów ukazują
Przez oczy, z których szczere ognie wyskakują.
29
Tak więc, gdy wściekłe wichry morze poruszyły,