Drudzy bezpiecznie w miasto wpadali bronami,

A miecz nieuchroniony karmił się śmierciami.

Krew ciepła prędkiem ciekła strumieniem, wrzask srogi

Napełnił domy, rynki, ulice i drogi;

Trupy lub wznak lub leżą twarzami ku ziemi

I zębami ją kąsać chcą rozgniewanemi.

31

Nie z takiem pędem leci, gdy Wisła wylała

I brzegi najwścieklejszą mocą rozerwała,

Choć nowe drogi łąką przestroną najduje,