Kiedy kto bystrem okiem pojźrzał na nie z blizka.
Zrze pałace wyniosłe płomień niezgaszony,
Gorzkich płaczów głos smutny w różne leci strony.
34
Ciężki łupem bogatem miasta przedniejszego,
Do obozu odchodzi mężny Murzyn swego,
Łakomem w pokarm ogniom zostawiwszy mury,
Które przez gęste dymy buchają do góry.
Idą żałosne matki na długie więzienie;
O, jako jem wnętrzności przykre utrapienie