Puścił wodza506 do Arle, mniemania jest tego,

Iż jeszcze jaki okręt zdybie króla swego.

Przybiegł i swój po brzegach wzrok obraca chciwy;

Nie widzi nic prócz trupów, co je zapalczywy

Miecz chrześcijański złożył; tu dopiero nowe

Skłóły żale wnętrzności wskróś bohatyrowe.

Myśli, twarz schylił smutną, potem ze wszystkiego

Pędu ku Marsyliej puścił konia swego.

69

Tuszy, iż tam przybiegszy, troską obciążony,