By beł Bajard drugiego nie przeszedł dużością.

68

Tak konia grabinego piersiami swojemi

Trącił, iż się rozciągnął, upadszy, na ziemi

Ani się mógł pokrzepić więcej od tęgiego

Razu, choć się dobywał z piasku chropawego.

Po trzy, po cztery razy bohatyr surowy

To mu do pochylonej sięga pięścią głowy,

To zaś bez cierpliwości, bez namniejszej zwłoki

Ostrem bojcem obadwa juszy mocno boki.