Nie bawi się Brandymart nad niem, do wściekłego

Serykana prostuje Frontyna rączego,

Widząc, iż jego Orland, Orland ukochany

Z koniem upadszy, odniósł raz niespodziewany.

A miedzy markiezem zaś i Afryki panem

Wszczyna się bój, wzruszony gniewem niesłychanem;

Po zdruzgotaniu kopij szabel dobywają,

Srogie cięcia, śmiertelne sztychy wymyślają.

71

Orland, widząc Gradasa w potrzebie dużego