Wzrok, rękę, nogę, tarczą miejsc słabszych ratuje.

Brandymart widząc, iż mu grabia zajątrzony

Z ręku bój wydarł, stanął z szablą z drugiej strony

W pośrzodku tej i owej pary, aby swojem

Dawał pomoc, jeśli mdleć będą Marsem trojem.

84

Gdy tem kształtem straszliwa bitwa się toczyła,

Sobryn, co go na ziemi już krew uchodziła,

Po małej chwili z lekka przychodzi do siebie,

Trzyma oczy z stłuczonem czołem w jasnem niebie.