A żyły oziębione w niem wszystkie zdrewniały.

Więc i markiez nie mogąc przywalonej nogi

Z pod konia dobyć siłą swą, ból cierpi srogi;

Rusza się, najbiedniejszy, i darmo pracuje,

Darmo, bo ranny huków koń żadnych nie czuje.

17

I by beł smutny Orland, Orland upłakany

Do ratunku nie przyśpiał sporuszonej576 rany,

Dopierobyż go przykre trapiły boleści!

Alić ten porwawszy się, w prędkiej skwapliwości