Gdy się stokrocie gwiazd rozzłocą,

I roni gorzkie łzy.

Z zwieszoną głową chodzi blady,

A gdzie anielskie ujrzy ślady,

Zgubionych lilii pęk,

Przypada usty gorącemi2

Do tej ścieżyny, do tej ziemi,

Wybucha w głośny jęk.

I w płacz uderza, w głośne łkanie,

I śniade czoło kłoni na nie,