Lecz żal mi tego, czegom nie posiadła.

A kiedy cicha w kraj zmierzchów odchodzę,

Więcej mnie smęcą ulotne widziadła

Szczęścia, co nigdy mojemi nie były,

Niż zostawione za sobą mogiły.

Bo dusza moja w swym wzlocie i pędzie

W przyszłość podana jest skrzydłami obu,

I nie ku temu tchnie, co jest, lecz będzie,

I nie chce płaczką żadnego być grobu,

A choć minionych rzeczy jest pamiętną,