Nie zbiorą chleba, i leżą wybladli,

Z oczyma, które im wyjadła rosa,

A nie zobaczą z swych siewów — ni kłosa.

I o tych grodach, co będą dźwignięte

Z głazów łamanych dziś, pod ziemią twardą;

I słyszy owe oskardy wyklęte,

Owe kilofy walczące z pogardą,

Co dobywają fundament budowy,

Gdzie budowniczy nie skłoni swej głowy.

Ach, i o pieśni słowiczej, co wiosną