Jakże mi smutno dzisiaj! Jakieś głosy,

Stłumionych żarów pełne i tęsknoty,

Szepcą mi w duszy słowa upojenia!...

Jestem jak Arab, ginący z pragnienia,

Który z oczyma, wbitymi w niebiosy,

Z błękitów czeka zejścia białej rosy,

By nagą piersią przyjąć jej pieszczoty...

O!... jak mi smutno!... Chciałbym skłonić głowę

Na czyjeś ramię — i odpocząć w ciszy —

I myślom gorzkim wykraść te godziny,