W których pierś każda snem, lub żądzą dyszy,

I usnąć — jak to miasto marmurowe...

. . . . . . . . . . . . . . . .

O nocy, stokroć samotna! O nocy,

Która dla tłumów miękkie ścielesz łoże!

Myśl na twych skrzydłach gwiaździstych ulata

W nieskończoności pełne głębin morze

I szuka pierwszych, wielkich dźwigni świata

I ginie w własnej niemocy!...

O życie! Wielkie nic, bytem nazwane!