O blada jutrznio36 słonecznego świtu!

O pracownico Boga — i przyrody,

Co stapiasz wszystkie formy i postacie

W zaczyn drgający wieczystego bytu

I ścierasz wszystkie bóle i radości

Z martwego czoła tchem nieskończoności,

Zaklinam ciebie, o śmierci milcząca,

Przez wieczny spokój twój — i twoją ciszę,

Niech głos natury jasno dziś usłyszę

I niech ta walka, co pierś mi roztrąca,