Zaśmiała się i wróciła do mieszkania.

Hieronim położył śpiącego pod ścianą domu i zasiadł znów do nauki. Nie podziękowała mu ani się odezwała więcej.

Nazajutrz, wracając z kursów, Hieronim spotkał w bramie kilku medyków — z czapkami na bakier, z zuchwalstwem na twarzy. Wczorajszy pijak stał na czele.

— Jak się pan nazywasz? — spytał obcesowo.

— A panu co do tego? — odparł Hieronim hardo.

— Bardzo mi do tego, boś mnie pan obraził wczoraj! Chcę satysfakcji!

— Doprawdy? Jakżem to pana obraził?

— Jakim prawem wyniosłeś mnie pan na ulicę?

— Prawem pańskiej bezwładności, a mojej siły.

— Jakim prawem nachodzisz obce mieszkanie i wtrącasz się w moje prywatne sprawy? Ja cię nauczę bałamucić mi dziewczynę, intrygancie! Chcesz być obitym?