— Och, dawno. Może ci przykry ten śpiew? Każę przestać.
— Przykry! Ale to śliczne, słuchałbym wieki! Ten głos tak mi kogoś przypomina!
— No, to zamiast tu pleśnieć, chodźmy do niej. Będziesz słyszał wyraźniej.
— Może ta pani będzie nierada przerwie?
Mówił to, a drżał z niepokoju. „Ten głos, ten głos!”
Zamiast odpowiedzi dziad podszedł do drzwi i zapukał.
Śpiew ustał.
— Broniu, czy przyjmujesz gości na herbatę?
— Z całą przyjemnością dziadku! — odparł srebrny głosik.
Otwarto żwawo drzwi.