— Albo bym poszła! — odparła zuchwale.
— A jakby ojciec przyszedł?
— Nie mam ojca, nie mam nikogo. Nikt nie przyjdzie.
— Gdzieżeś była, nim cię woda porwała?
— Nie powiem, bo mnie tam odprowadzisz, a ja nie chcę!
— Oho! To stanowcze. Cóżeś robiła dziś?
— Czekałam na ciebie.
— A jadłaś cokolwiek?
— Nie.
— I ja nie. Ale płakałaś, niecnoto! Oczy czerwone!