— Ale gdzie ci się podoba, choć na dachu; jestem obywatelem całego świata! Może wyjdziemy na miasto?
— Wolę wstąpić do ciebie, jeśli tam nie ma tego tam Żabby.
— Tego tam, Żabba! Poczekaj, aż wrócę; wysłuchaj tymczasem lekcji Broni! — zakomenderował Hieronim, zamykając jedne drzwi, a otwierając przeciwległe, prowadzące do ich schronienia.
Wojciech padł na łóżko, nie rozbierając się z paltota84. Student, podśpiewując, zapalił świecę i stanął przed milczącym kuzynem.
— Czy chcesz się przespać? — zagadnął.
— Jestem zgubiony! — wyrzucił z siebie rozpacznie zagadnięty.
— To smutne. Podziel się tą troską zamiast jęczeć jak w melodramie85!
— Dziadek kazał przybywać na ślub!
— Cóż w tym tak okropnego? To się ożenisz! Będzie was dwoje, potem troje...
Wojciech wstał gwałtownie, położył ręce ciężko na ramionach stryjecznego brata.