— Ja się nie mogę żenić, rozumiesz?

— Bo co?

— Bom już żonaty!

— Uf — rzekł Hieronim, jak ktoś, co nagle wpadnie w wodę — uf; to źle! To nawet bardzo źle! I dziad wie o tym?

— Albo ja wiem? Pewnie! To wezwanie jest zrobione umyślnie!

— I pojedziesz?

— Wolę kulę w łeb!

Zamilkli. Hieronim przeszedł się po pokoju.

— Wiesz co? — odezwał się nagle. — Najlepiej, żebyś tam, do Tepeńca, posłał swoją żonę! Nie ma jak kobiety do dyplomacji.

— Niech cię kat porwie z takimi radami! Przyszedłem po ratunek do ciebie, a ty drwisz!