— Po ratunek, do mnie! Chcesz może, żebym i twoją żonę przyjął do siebie, jak tamtą wtedy? Servus86, na to mnie nie weźmiesz!

— Chcę cię błagać o łaskę! Jedź do dziada!

— Dobrze; a potem co?

— Wstaw się za mną!

— Ja do dziadunia? Czyś oszalał? On mnie psiarnią wyszczuje!

— Nie. On już stracony dla mnie! Przeklnie! Teraz twoja gwiazda wzejdzie. On cię kocha.

— Miałem tego rozczulające nawet dowody.

— To nic! Pojedź! Wytłumacz, że kochałem...

— Ach, to twoje kochanie!

— Kochałem, mówię ci, postąpiłem bez rachunku87; że go błagam o przebaczenie, żem niewinny i proszę o pozwolenie...