Zmarła od ciężkich perfum, które skłaniały jej głowę,

Och! tak dziewicza i mało szalona! poczciwa dusza!

Nie tyle z przejedzenia, ile nie zaspokoiwszy flegmatycznego temperamentu smakosza.

Do wykładów upoważniona i prywatna docentka literatury.

W cylindrze do niej chodzono w konkury,

A wziąć ją trzeba było, jak biorą żołnierze.

Malwino, smętne widmo, niechaj cię Bóg strzeże!

Enfamille1

Nie, nie jesteśmy już małymi dziewczątkami,

Trzeba nauczyć się robić kapelusze.