Pozostawało tylko czekać cierpliwie rozwiązania zagadki. Od Anatola bowiem nie można się było nic dowiedzieć, gdy siedział milczący i zamyślony w powozie.

Dopiero w bliskości miasteczka, do którego się zbliżali, odezwał się.

— Czy znasz to miasteczko? Byłeś tu kiedy?

— Albo co?

— Wiesz, gdzie tam jest oberża „Pod tygrysem”?

— Nietrudno będzie znaleźć, miasteczko nieduże.

— Ale mnie właśnie zależy na tym, żeby się nie rozpatrywać po mieście, nie zwracać na siebie uwagi.

„Więc niewątpliwie jakaś schadzka — pomyślał sobie Hulatyński — skoro mu idzie o utrzymanie tajemnicy”.

I znowu postać Julii mignęła mu w myślach. Tak miał nią nabitą głowę, że ustawicznie mu się uparcie nawijała.

— Niech pan będzie spokojny — rzekł — zrobi się tak, że będzie dobrze.