Otwarty ścieżaj, stoisz, jak wrota obory,
Z której woły robocze pędzą ludzie biedni...
Witaj, pachnący pracą, świeży dniu powszedni!
Już słońce, nad wysokim sufitem ukryte,
Przez szybę, dzwoniąc, ranną składa ci wizytę,
I po nocnej niewiedzy płynnych marzeń sennych
Oddaje władzę dziejom spraw żywych i cennych.
Dzień wysokim pochodem w niebios czapie chmurnej,
Zaprawiony w zawodach, rankiem wszczyna turniej;
Jeszcze cichej melodji szumi przyśpiew długi,