Pędziłaś nad jeziora srebliwem urocznem,

Górnym deszczem po skalnej dźwięczało przełęczy,

Zaręczonej z barwami dwuobręczą tęczy,

Wiewem-śpiewem, zapachem przez ziemię szczęśliwą

Wyciśnięte ustami spijałaś wiośniwo,

Żeby czarem pijaństwa w kielichy dni przelać

Ciemne wino, tłoczone przez rozumną czeladź!

Gdy lasy dni szumiące w pniach drżenie przenikło,

Weszłaś w dom pracą żmudną, znojem, sprawą zwykłą,

Krzątaniem, siejbą, żniwem i gradem i młócką,