„Ekscelencjo!
Poniósłszy bolesną stratę w osobie hr. de L., upraszamy Waszą Dostojność o pozwolenie wybrania sobie prezesa. Zamęt wkrada się w nasze zgromadzenia; zanikła dawna gruntowność w omawianiu spraw publicznych; młodzież nie ma szacunku dla starszych ani dyscypliny: to istne rady Roboama, gdzie młodzi chcą przewodzić starcom. Darmo przedstawiamy im, że byliśmy spokojnymi posiadaczami Tuilerii na dwadzieścia lat przed ich urodzeniem: sądzę że wypłoszą nas w końcu i że zniewoleni opuścić miejsca, w których tyle razy wywoływaliśmy cienie bohaterów Francji, będziemy musieli odbywać zebrania w Ogrodzie Królewskim lub w innym ustronnym miejscu.
Pozostaję...”
Paryż, 7 dnia księżyca Gemmadi II, 1719.
List CXXXI. Rhedi do Riki, w Paryżu.
Jedna z rzeczy, które najbardziej pobudzały mą ciekawość, kiedy przybyłem do Europy, to historia i pochodzenie republik. Wiadomo ci, że większość Azjatów nie ma nawet pojęcia o tym rodzaju rządu; wyobraźnia nie pozwala im ogarnąć myślą tego, aby mógł istnieć w świecie inny sposób rządzenia niż despotyczny.
Pierwsze rządy, jakie znamy, były monarchiczne; dopiero przypadkiem i z biegiem wieków utworzyły się republiki.
Skoro Grecję spustoszył potop, poczęli ją zaludniać nowi mieszkańcy. Prawie wszystkie jej kolonie czerpały ludność z Egiptu i z najbliższych okolic Azji; ponieważ zaś te kraje żyły pod władzą królewską, ludy z nich pochodzące również rządziły się tym kształtem. Ale ponieważ tyrania książąt stała się zbyt ciężka, strząśnięto jarzmo: ze szczątków tylu królestw wyrastały republiki, które do takiego rozkwitu doprowadziły Grecję, jedyną oazę cywilizacji wśród barbarzyńców.
Miłość swobody, nienawiść do królów, utrzymały długo Grecję w niepodległości i rozpostarły daleko w krąg rządy republikańskie. Miasta greckie znalazły sprzymierzeńców w Azji mniejszej; założyły tam kolonie, równie wolne jak one, które im posłużyły za szańce przeciw zakusom królów perskich. To jeszcze nie wszystko: Grecja zaludniła Italię, Hiszpanię, może i Galię. Wiadomo, że ta wielka Hesperia, tak głośna u starożytnych, była to pierwotna Grecja, na którą sąsiedzi patrzyli jako na siedzibę szczęśliwości. Grecy, którzy nie znajdywali u siebie tego raju na ziemi, powędrowali szukać go do Italii; mieszkańcy Italii, do Hiszpanii; z Hiszpanii do Betyki lub Portugalii; tak że wszystkie te krainy nosiły u starożytnych owo miano. Kolonie greckie przyniosły z sobą ducha wolności, którego zaczerpnęły w tym słodkim kraju. Nie widzimy tedy, w owych odległych czasach, żadnej monarchii w Italii, Hiszpanii, Galii. Ujrzysz niebawem, że ludy Północy i Niemiec były nie mniej wolne: jeśli spotykasz wśród nich ślady jakiejś królewskości, to stąd, że naczelników wojsk albo republik brano za królów.
Wszystko to działo się w Europie; co się tyczy Azji i Afryki, uginały się one zawsze pod jarzmem despotyzmu, jeżeli wyłączysz kilka miast Azji Mniejszej i rzeczpospolitą kartagińską w Afryce.