Prawo to, w dzisiejszej swej postaci, jest wiedzą, która uczy władców, do jakiego punktu mogą gwałcić sprawiedliwość, nie szkodząc własnym interesom. Cóż za myśl, Rhedi, aby, dla tym lepszego zahartowania sumienia, ujmować niesprawiedliwość w system, wykładać jej reguły, kształtować zasady i wyciągać konsekwencje!
Potęga naszych wspaniałych sułtanów, która nie ma innego prawa prócz siebie samej, nie więcej płodzi monstrów, niż ta niegodna sztuka, która chce naginać sprawiedliwość samą, wcielenie nieugiętości!
Można by myśleć, Rhedi, że są dwie sprawiedliwości, zgoła odmienne: jedna, która porządkuje sprawy poszczególnych osób i włada w prawie cywilnym; druga, która rozstrzyga spory między jednym a drugim ludem i szaleje tyrańsko w prawie publicznym. Jak gdyby prawo publiczne nie było takim samym prawem cywilnym, nie poszczególnego kraju, ale świata!
Wyłożę ci w następnym liście moje o tym mniemanie.
Paryż, 1 dnia księżyca Zilhage, 1716.
List XCV. Usbek do tegoż.
Sędziowie powinni wymierzać sprawiedliwość między obywatelami; każdy naród powinien ją wymierzać między sobą a drugim narodem. W tym drugim wymiarze sprawiedliwości nie mogą obowiązywać inne zasady niż w pierwszym.
Między narodem a narodem rzadko zachodzi potrzeba sędziego, ponieważ przedmioty sporu są prawie zawsze jasne i łatwe. Interesy dwóch narodów są zwykle tak rozgraniczone, że wystarczy jeno kochać sprawiedliwość, aby ją znaleźć; niepodobna jest się tu omylić.
Inaczej w sporach, zachodzących między prywatnymi. Ponieważ żyją w społeczeństwie, interesa ich tak są zmieszane i splątane z sobą, są tak różne i tak rozmaitych kategorii, iż trzeba, aby ktoś trzeci rozjaśnił to, co chciwość każdej ze stron stara się zaciemnić.
Są tylko dwa rodzaje sprawiedliwych wojen: jedna, aby odeprzeć najeźdźcę, druga, aby wspomóc sprzymierzeńca, kiedy jest zaczepiony.