Nie byłoby sprawiedliwe prowadzić wojnę dla osobistych zwad księcia, chyba że obraza jest tak ciężka, iż wymaga śmierci książęcia albo ludu, który się jej dopuścił. Monarcha zatem nie powinien wszczynać wojny dlatego, że odmówiono mu powinnej czci lub zachowano się nie dość przyzwoicie wobec jego ambasadorów, itp.; tak jak prywatny człowiek nie może zabić tego, kto mu nie chce ustąpić pierwszeństwa przy stole. Wypowiedzenie wojny winno być aktem sprawiedliwości, która wymaga zawsze, aby kara była w stosunku do winy; trzeba tedy rozpatrzyć, czy ten, któremu wypowiada się wojnę, zasłużył na śmierć; wypowiedzieć bowiem komuś wojnę, znaczy chcieć go karać śmiercią.
Wojna jest, w prawie publicznym, najsurowszym aktem, ponieważ następstwem jej może być zniweczenie jakiejś społeczności.
Represje stanowią drugi stopień. Jest to prawo, od którego trybunały nie zdołały się uchylić, mierząc karę doniosłością zbrodni.
Trzeci akt sprawiedliwości to pozbawić jakiegoś władcę korzyści, jakie mógł z nas ciągnąć; zawsze miarkując karę wedle zniewagi.
Czwarty akt sprawiedliwości (ten powinien być najczęstszy), to wyrzeczenie się przymierza z ludem, któremu ma się coś do zarzucenia. Ta kara odpowiada karze wygnania, którą trybunały ustanowiły, aby usunąć winnych ze społeczeństwa. Tak władca, z którym wyrzekamy się przymierza, wyrzucony jest poza naszą społeczność, przestaje należeć do jej członków.
Nie można zadać większej hańby książęciu, niż usuwając się od przymierza z nim, ani wyświadczyć większego zaszczytu, niż zawierając to przymierze. Nie ma nic między ludźmi, co by im było chlubniejsze, a nawet użyteczniejsze, niż świadomość, że inni czuwają nad ich bezpieczeństwem.
Ale jakim bądź przymierzem mamy się wiązać, trzeba, aby było sprawiedliwe: sojusz zatem między dwoma narodami dla uciskania trzeciego nie jest prawy i można go pogwałcić bez zbrodni.
Nie przystoi wręcz honorowi i godności książęcia sprzymierzać się z tyranem. Powiadają, że król Egiptu kazał upomnieć króla Samos za okrucieństwo i tyranię i nakłaniać go, aby się poprawił: gdy tego nie uczynił, zawiadomił go, że wyrzeka się z nim przyjaźni i sojuszu.
Podbój, sam przez się, nie daje jeszcze praw. Skoro naród istnieje, jest on zakładem pokoju i naprawienia błędów; jeśli jest podbity lub rozproszony, staje się pomnikiem tyranii.
Traktaty pokojowe są tak święte między ludźmi, iż wręcz zdawałoby się, że są one głosem natury. Są zawsze prawe, o ile oba ludy mogą przy nich zachować istnienie; inaczej ta społeczność, która musiałaby zginąć pozbawiona przez warunki pokoju naturalnej obrony, może jej szukać w wojnie.