Czując się bliskim końca, Pepin zwołał panów duchownych i świeckich do Saint-Denis; i podzielił swoje królestwo między dwóch synów, Karola i Karlomana. Nie mamy aktów tego zgromadzenia; ale to, co się tam działo, można znaleźć u autora starego zbioru historycznego, wydanego przez Kanisiusa, oraz u autora Annałów Meckich jako to zauważył p. Baluze. I widzę tam dwie rzeczy poniekąd sprzeczne: że król dokonał podziału za zgodą wielmożów; a następnie, że dokonał go prawem ojcowskim. To dowodzi tego, co powiedziałem, że prawem ludu w tej dynastii było wybierać w rodzinie: było to, ściśle mówiąc, raczej prawo wykluczania niż prawo wybierania.
Ten rodzaj prawa wybierania znajduje potwierdzenie w aktach drugiej dynastii. Takim jest ów kapitularz podziału państwa, jakiego Karol Wielki dokonał między swoich trzech synów, gdzie, wyszczególniwszy działy, powiada, iż: „jeżeli jeden z trzech braci będzie miał syna takiego, aby lud chciał go wybrać na następcę w królowaniu po ojcu, stryjowie zgodzą się na to”.
To samo rozporządzenie znajduje się w podziale, jakiego Ludwik Pobożny dokonał między swoich trzech synów, Pepina, Ludwika i Karola, w r. 837, na zgromadzeniu w Akwizgranie; i także w innym podziale tego samego cesarza, dokonanym dwadzieścia lat wprzódy, między Lotara, Pepina i Ludwika. Istnieje jeszcze przysięga, którą Ludwik Jąkała złożył w Compiegne, kiedy go tam koronowano. „Ja, Ludwik, ustanowiony królem z łaski Boga i z wyboru ludu, przyrzekam...” To, co powiadam, potwierdzają akty zjazdu w Walencji, zwołanego w r. 890 dla wyboru Ludwika, syna Bozona, na królestwo Arles. Wybrano tam Ludwika, i jako główne przyczyny jego wyboru podają, że był z rodziny cesarskiej, że Karol Otyły dał mu godność króla, i że cesarz Arnul utwierdził go berłem i wysłaniem swoich posłów. Królestwo Arles, jak inne części pochodzące z cesarstwa Karola Wielkiego lub od niego zawisłe, było obieralne i dziedziczne.
Rozdzial XVIII. Karol Wielki.
Karol Wielki chciał utrzymać władzę szlachty w jej granicach, i chronić od ucisku duchowieństwo i ludzi wolnych. Zaprowadził taką miarę w stanach państwa, że one zrównoważyły się wzajem, a on pozostał panem. Zespolił wszystko siłą swego geniuszu. Wiódł bez ustanku szlachtę z wyprawy na wyprawę; nie zostawił jej czasu na tworzenie planów i zajął ją całkowicie w służbie swoich zamiarów. Państwo trzymało się wielkością jego głowy: monarcha był wielki, człowiek większy jeszcze. Królowie, jego synowie, byli jego pierwszymi poddanymi, narzędziami jego władzy i wzorem posłuszeństwa. Poczynił cudowne zarządzenia: uczynił więcej, sprawił, że je wykonywano. Geniusz jego rozprzestrzenił się na wszystkie części cesarstwa. Widzimy w ustawach tego monarchy ducha przewidywania, który obejmuje wszystko, oraz siłę, która porywa wszystko. Pozory dla uchylenia się od obowiązków usunięto; zaniedbania poprawiono, nadużycia uleczono lub uprzedzono. Umiał karać; umiał jeszcze lepiej przebaczać. Szeroki w swoich zamiarach, prosty w wykonaniu, posiadał jak nikt sztukę robienia wielkich rzeczy z łatwością, a trudnych z pośpiechem. Przebiegał bez ustanku swoje rozległe cesarstwo, przykładając rękę wszędzie, gdzie groziło upadkiem. Sprawy odradzały się ze wszystkich stron, on kończył je na wszystkie strony. Nigdy władca nic umiał lepiej urągać niebezpieczeństwom; nigdy władca nie umiał lepiej ich unikać. Wyzywał wszystkie trudności, a zwłaszcza te, jakich doświadczają prawie zawsze wielcy zdobywcy; chcę rzec spiski. Ten zdumiewający monarcha był nadzwyczaj umiarkowany; charakter jego był łagodny, obejście proste; lubił żyć ze swymi dworzanami. Był może zbyt czuły na rozkosze płci; ale monarcha, który zawsze władał osobiście i który spędził życie na pracy, zasługuje na pewne pobłażanie. Wprowadził cudowny porządek w swoje wydatki; gospodarował swymi dobrami mądrze, bacznie, oszczędnie; ojciec rodziny mógłby z jego praw nauczyć się rządzić domem. Widzimy w jego Kapitularzach czyste i świąte źródło, z którego dobył swoje bogactwa. Dodam już tylko jedno: nakazał, aby sprzedawano jaja z jego folwarków i zbyteczne siano z jego ogrodów; rozdał zaś swoim ludom wszystkie bogactwa Longobardów i olbrzymie skarby owych Hunów, którzy złupili cały świat.
Rozdział XIX. Dalszy ciąg tegoż przedmiotu.
Karol Wielki i jego pierwsi następcy obawiali się, aby ci, których pomieszczą w odległych miejscach, nie byli skłonni do buntów; sądzili, że znajdą większą uległość w duchownych: za czym stworzyli w Niemczech wielką ilość biskupstw i przydali im wielkie lenna. Widać, z paru dekretów, że klauzule, jakie zawierały przywileje tych lenności, nie były różne od tych, jakie łączyły się zwyczajnie z takim nadaniem, mimo że widzimy dzisiaj najwyższych duchownych w Niemczech obleczonych władzą udzielną. Jak bądź się rzeczy miały, była to broń, którą wymierzył przeciw Sasom. Czego nie mogli się spodziewać po nieudolności i niedbalstwie lennika, sądzili, iż mogą się spodziewać po gorliwości i czujności biskupa: nie licząc, iż taki wasal, miast posłużyć się przeciw nim ujarzmionymi ludami, będzie przeciwnie potrzebował ich pomocy przeciw tym ludom.
Rozdział XX. Ludwik Pobożny.
August, będąc w Egipcie, kazał otworzyć grobowiec Aleksandra. Zapytano go, czy chce, aby otworzono grobowce Ptolomeuszów; rzekł, iż chciał widzieć króla, a nie trupy. Tak, w dziejach tej drugiej dynastii szukamy Pepina i Karola Wielkiego; chciałoby się widzieć królów, a nie trupy.
Monarcha będący igraszką swoich namiętności i ofiarą nawet swoich cnót; władca, który nie znał nigdy ani swej siły, ani swej słabości; który nie umiał wzbudzić ani obawy, ani miłości; który, przy niewielkiej ilości przywar serca, miał wszelkiego rodzaju braki umysłu, ujął w ręce cugle cesarstwa, które wprzód dzierżył Karol Wielki.