Ubieramy się.

Swoim zwyczajem, który już poznałam w Sławku, lustrują torebki, wywlekają wszystko z walizek.

— Co to za męska garderoba?

— To syna pani R.

— A pani rzeczy?

— Moje są w szafie.

— Kto to jest? — pytają na fotografię Jurka.

— To mój mąż.

— A gdzie on?

— Nie żyje — mówię głuchym głosem i sama boję się tej odpowiedzi. Boże, może wymówiłam w złą godzinę!!!