— To po co pan to nosił?
— To pamiątka, to ząb osoby mi drogiej.
Agent uśmiecha się chytrze.
— Ech, ech!
Chce przez to powiedzieć: ja wiem, że wy, Żydzi, nie bawicie się w czułości, nie wierzę w to. Może tam jest brylant albo złoto. Kto wie?
Trącam Jurka nogą, niech bierze.
Przed jego odejściem, gdy sprawa jest już załatwiona, Jurek pyta go, w jaki sposób się zdarzyło, że na niego zwrócił uwagę.
— Czy moja twarz rzeczywiście zdradza semickość?
— Nie, przeciwnie, chwilę nawet zawahałem się, mając pana zatrzymać, ani twarz, ani postawa nie przypomina Żyda, ale rysopis zgadzał się.
— Więc nasłano na mnie?