Nasze dziewczęta i chłopcy wybiegały naprzeciw tankom, rzucając w nie granaty.

Był taki mały dwunastoletni bohater, który zniszczył dwa tanki, a potem, gdy padł, nie było komu go nawet pochować, nikt mu pomnika nie postawi, nie znamy nawet jego nazwiska, ale mamy go za to w sercu, na zawsze.

Zaczęły się straszne dni. Krwawa walka, z góry przesądzona, ale walka. Jesteśmy wprawdzie w kontakcie z drugą stroną, ale jak to zrobić, żeby nam broni nie zabrakło.

Biliśmy się według zasad wojennych — zabijasz mnie, ale i ja ciebie. Wojna! A może ktoś nam przyjdzie z pomocą? Jakby to było pięknie, gdyby przyłączyli się do nas partyzanci z lasu? Albo partie lewicowe, albo żeby nasz czyn wywołał ogólny bunt, ogólną rewolucję.

Co myślą ludzie z aryjskiej strony, widząc tanki jadące do getta, widząc, jak żołnierze niemieccy jadą w szyku bojowym do nas?

Bój trwa. Zmiany w ludziach, odpoczynek w bunkrach, ale nikt odpoczywać nie chce. Wszyscy bez wyjątku chcą się bić, wszyscy błogosławią śmierć w walce z wrogiem. Co za szczęście zmierzyć się z nim. Czuć, że można pomścić swoich bliskich. Czuć, że się nie jest bezbronnym zwierzęciem prowadzonym na rzeź, ale człowiekiem, który może bić się, strzelać, oblewać tanki benzyną, który może mierzyć do Niemca i widzieć go martwym.

W drugim tygodniu walki zajęliśmy całkowicie ulicę Leszno, wyparliśmy z drugiego brzegu Niemców, zdobyliśmy broń i mundury.

Pali się. Opanowaliśmy wszystkie składy w getcie z częściami, maszynami i ubraniami. Coraz to więcej oddziałów niemieckich posyłano na nasz front, ale myśmy byli umocnieni, myśmy mieli siłę, zaciętość i jedyną myśl: musimy się zemścić! Wydawało się wprawdzie, że wszystko chwieje się w chaosie, ale to tylko na pozór. Wszystko odbywało się planowo, tak, jak to w smutne wieczory, siedząc przy stole, omawiano. Czy doprawdy nasze plany o rozwaleniu murów mogłyby się ziścić? Ucieczka dla nas to zwycięstwo. Ucieczki nie ma. Dokądkolwiek iść — pewna nieudana, a zwycięstwo, zwycięstwo może być tylko jedno: jak najdłuższe trzymanie się i możliwie największa ilość zabitych Niemców.

Widzieliście ludzie wjeżdżające do getta tanki niemieckie, ale powiedzcie z ręką na sercu, czy widzieliście je kiedy wyjeżdżające?

Nie będę pisać, jaki bój był krwawy i okrutny, nie mogę już pisać o tych strasznych nocach i jeszcze straszniejszych dniach, nie mogę i nie chcę pisać. Nie chcę, żeby nie wzbudzić w was litości, bo my nie byliśmy nieszczęśliwi, przeciwnie, dla nas było to szczęściem najwyższym, dla nas nie istniał strach ani ból. Czy możecie porównać taką śmierć ze śmiercią w komorze gazowej?