— Ineczko, lepiej zapytaj, czy taki jest i za co go wzięli, a jak ci powiedzą, że to Żyd, to powinnaś się zdziwić i oświadczyć, że i przed tobą ukrywał swe pochodzenie, bo inaczej mogą cię zatrzymać za ukrywanie go. A jednak wydaje mi się, że nie powinnam ci na to pozwolić.
— Cicho bądź! — mówi Inka i odchodzi.
Zostaję sama. Przechadzam się. Liczę kroki: żyje — nie żyje, żyje — nie żyje! Ach żyje, żyje! Jeszcze do słupka: żyje — nie żyje — nie? Nieprawda! Wprzód było, że żyje! Ach, co za głupota, może ja wariuję. Czemuż jest tak okrutnie źle!
Inki długo nie widać. Siadam na murku przy ogrodzeniu gestapo. Wiem, że to nierozsądnie, powinnam odejść dalej, mogą mnie zapytać, co tu robię. Trzeba iść stąd, ale tak mi wszystko jedno. Jedno po drugim eleganckie auta niemieckie przejeżdżają koło mnie. Gestapowcy, SA, SS przechodzą, nie zwracając żadnej uwagi na moją skromną osobę. Ot, siedzi sobie jakaś tam dziewczyna w wytartym żakieciku, cóż to kogo obchodzi. Ale żeby tak krzyknąć: „słuchajcie, ja jestem Żydówką!” Magiczne słowo. Popłoch. Auta stanęłyby. Od razu gestapowcy, SS, SA, SD, żandarmeria, słowem wszystkie znamienite formacje wojsk wielkiego wodza stanęłyby w szyku bojowym, chwyciwszy za broń. Natychmiast otworzono by przede mną zamknięte wrota i wpuszczono by mnie, nie legitymując wcale. Słuchajcie, słuchajcie, to Żydówka! Fantastyczne! Cóż to za śmiałość tak stać przed gestapo! Jej plugawe, przeklęte nogi ośmieliły się stąpać po świętej ziemi katorgi i męczeństw. Pojmać! Zabić! Zwierzyna, wspaniała zwierzyna, takiego udanego polowania w Alejach Szucha jeszcze nie było, cieszcie się, bawcie się, lubicie przecież takie zabawy!
Nie, nie czas jeszcze, nie będzie zabawy, nic wam nie powiem, muszę przetrwać, muszę pomścić, pomścić naszą krew, łzy, strach, mękę...
Inka nadchodzi.
— No i co? — pytam z bijącym sercem.
— Całą grupę Żydów wywieźli podobno na Pawiak, o tym nie mogłam się dowiedzieć, w każdym razie Jurek był między nimi, to sprawdzone, na miejscu ich nie rozstrzelali.
— Nie kłamiesz, Inko? — pytam. — Przysięgnij!
— Przysięgam na co tylko chcesz. Trzeba teraz dowiedzieć się na Pawiaku, ale jak, jeżeli dojść tam nie można. Przez kogo?